Rozmawiaja dwie gazdziny o swoich dzieciach. Jedna z nich sie chwali:
- A moj Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to sie tak jako nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... uzarl - nie, nie uzarl... A! Juz wim! UJOT!
Wsiada punk do autobusu, na glowie ma irokeza a na nogach glany. W tym momencie wstaje zatroskana starsza pani i lagodnym tonem przemawia do punka:
- Usiadz synu bo widze, z jestes po chemioterapii i nosisz buty ortopedyczne.
Sasiadki rozmawiaja na temat Zenka:
- To bardzo pobozny czlowiek...
- Skad to pani wie?
- Nigdy nie przeklina i nie bije zony w niedziele i swieta.