Icek z zona Chana w piekne sobotnie popoludnie wybieraja sie na piknik za miasto. Jest upal, wiec siadaja w cieniu rozlozystego drzewa.
Nagle Chana zrywa sie z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co sie stalo?
- Mrowki mnie jedza!
A Icek patrzy na swoja brzydka malzonke i mowi wzdychajac:
- Aj, aj, aj! Do czegoz to glod moz doprowadzic!
Szczyj kolorowo.
hop! na czuja
Po co przyzwyczajać się do życia? Przecież kiedyś i tak umrzemy...