Dzienniekarz pyta znanego akwizytora jak udalo mu sie sprzedac duza ilosc trylogii Sienkiewicza. On mu odpowiada:
- M.. mowi... mowilem: K..kupi...pa...pan k... k... ksiaz... ksiazke cz... czy m... mam j... Ja prze... przeczyt... Przeczytac n... na g... glooo... glos?!
Gosc zwraca sie do kelnera:
- Miesiac temu jadlem tutaj doskonala pieczen. Prosze o taka sama.
- Niech szanowny pan chwilke poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej troche zostalo!
Jesteś [beeep] wozisz gnój na gumowych taczkach pijesz palisz konia wa