Dwaj znajomi spotykaja sie na ulicy.
- Czesc, skad idziesz?
- Od dentysty.
- Ile ci wyrwal?
- Piecset zlotych.
Na niejedna
Na tym polega wstyd dziewiczy
?e upadkow swych nie liczy.
(Jan Sztaudynger)
Facet idacy ulica spojrzal w gore i zobaczyl w oknie Goscia walacego mlotkiem staruszke uczepiona ostatkiem sil parapetu. Zbulwersowany krzyczy:
- Panie, co pan robisz! Czlowieka Pan zabijesz!
- To sie pan odsun.