- Na korytarzu czeka ojciec pani dziecka z olbrzymim bukietem kwiatow - mowi
Salowa w szpitalu do szczesliwej matki - Czy mam go wprowadzic?
- A bron Boz. Tutaj w kazdej chwili moz pojawic sie moj maz...
Tak wszyscy. . .
Tak wszyscy gania porubstwo i ruje,
Nazwa okropna - ale jak smakuje. . .
(Jan Sztaudynger)