Jasio wbiega do apteki. Tu jak zwykle duza kolejka. Jasio staje na koncu i zaczyna mruczec pod nosem:
- A ona tam lezy i czeka...
Powtarza to coraz glosniej, az ludzie sie zirytowali i przepuscili go.
Jasio przepycha sie do okienka i prosi o paczke... prezerwatyw.
Najmilsza chwila poranka: dwa jabole do sniadanka!