|
|
Wraca maz z pracy do domu, otwiera mu zonka (typ blondynki), podaje kapcie, obiad, potem piwko i gazetka, wlacza telewizor z ulubionym kanalem sportowym i nic nie mowiac wychodzi do kuchni (do swoich kobiecych, domowych obowiazkow). I tak jest co dzien od slubu.
Jednak tego dnia zona przerywa swoje czynnosci, wpada do pokoju i pyta:
- Kochanie powiedz mi co to jest "konsternacja".
Maz leniwie skladajac gazete z lekkim wkurzeniem, z mu sie przerywa, odpowiada:
- Widzisz kochanie, gdybys to ty wrocila wczesniej do domu po pracy, a ja tu z inna kobieta..., to u ciebie wlasnie wtedy wystapila by konsternacja.
- Ahaaa.... i wrocila do swoich czynnosci.
Jednak po dziesieciu minutach wpada ponownie i pyta:
- To znaczy, z gdybys Ty wrocil wczesniej do domu, a ja tu z innym mezczyzna...?
- Nie, nie, nie kochanie! Ty nie myl kurestwa z konsternacja!!
Wnuczek ze swiezo poslubiona malzonka przyjechal do dziadka na wies. Po dwoch dniach dziadek niechcacy nakryl ich in flagranti. Pod wieczor pyta wnuczka:
- A co wy tak dziwnie, tak wiesz...?
- A bo to dziadku wtedy wchodzi dwa centymetry glebiej!
- Uuu - zafrasowal sie dziadek.
Przez dwa dni dziadka nie ma - siedzi u siebie w pokoju, oblozyl sie jakimis starymi kalendarzami, papierem, olowkami... W koncu trzeciego dnia nad ranem wchodzi do kuchni.
- Stara! - mowi do babci. - Jestes niedo....na na dwadziescia kilometrow!
Dzielko Tuwima:
NOC PO?LUBNA
Osoby: Maz i ?ona
(Maz i ?ona. Skromna, ale odswietnie sprzatnieta sypialnia w malym mieszkaniu drobnomieszczanskim. Przez chwile pusta, potem wchodzi ?ona w welonie, bialej sukni, za nia zawstydzony Maz).
?ONA: I oto nasze gniazdko, drogi Izaaku. Daj Boz, zbysmy byli w nim szczesliwi.
MA?: Dlaczego nie? Daj Boz. (siada w kapeluszu przy stole, patrzy nieruchomo w jeden punkt)
?ONA: Co cos tak jestem smutny, Izaaku?
MA?: Smutny? Nie. Dlaczego smutny? Troche zmeczony, troche pilem.
?ONA: Ale ty nie bedziesz pic, prawda, Izaaku? No, obiecaj zonce?
MA?: Moge nie pic. Dlaczego nie? Prosze cie
usiadaj.
?ONA: I tak bedziemy siedziec?
MA?: Mozna siedziec, mozna pochodzic. Wszystko jedno.
?ONA: Oczutki moje. Nosek kochany. Kochasz swoja Dorcie?
MA?: (usmiecha sie zawstydzony) Co za pytanie. Naturalnie. Dlaczego nie?
?ONA: Wiesz co? Ja tak mysle, z my sobie urzadzimy piekne zycie. Wiadomo ci wszak, iz na inteligencji mnie nie zbywa, wiec ja chcialam i ciebie wciagnac w wyzsze zainteresowania.
MA?: Dlaczego nie? Jak bede mial czas... Jutro nie moge. Musze skonczyc frak dla Szmulsona... tu z przeciwka, spodnie prasowac...
?ONA: Mily dzieciaku. Lubie cie za te prostote... Pocaluj swoja pania. Mocniej. Jeszcze mocniej. I juz odchodzisz?
MA?: Ja nie odchodze. Ja tu mieszkam.
?ONA: Ale przytul. To przeciez nasza noc poslubna. Gody.
MA? : (chce wstac) Sodowa, czy zwyczajna?
?ONA: Nie. Nie wody. Gody weselne, mowie.
MA?: A u Szpilcwajga to musze byc o osmej rano mierzyc...
?ONA: Niedobrys Izaaku. Moglbys wszak o tym dzis nie myslec.
MA?: Dlaczego nie? To o czym ja mam myslec? Krawiec jestem, to moj fach, a Szpilcwajg klient.
?ONA: Wiesz, czytalam ongis pewne dzielo "Milosc w naturze". Tam wlasnie opowiedziano jaka to potega. Opowiedziano i o zblizniu cial... o misterium powiedziano.
MA?: Czy ja moge sie zblizyc do misterium? Ja musze szyc, zby zyc. To jak twoj tatunio ma dac dwa tysiace zlotych, to bede mogl kupic pare sztuk towaru i splacic Cukiersteina dlug. Co ja wiecej wiem? .
?ONA: Nie wiesz, co kochac znaczy?
MA?: Dlaczego, nie wiem? Wiem. Ja bardzo lubie kochac.
?ONA: No to chodz. Chodz. Wez mnie wszak raz w swoje ramiona.
MA?: I to jeszcze tatunio powiedzial, z da mieszkanie na Solnej to pracownie mozna wieksza zrobic. To wzialbym dwa czeladniki... dlaczego nie? Zaraz obstalunki wiecej, i wszystko.
?ONA: Przestan, Izaaku. Tutaj mnie kochaj, tutaj w naszym gniazdku. Ty tatuniowi nie wierz. Ty nie znasz tatunia. ?adnego mieszkania na Solnej nie bedzie. Chodz, pocaluj mnie w usta, jedyny.
MA?: Nie moz byc, zby nie bylo na Solnej. Tatunio obiecal. A jak ja oddawalem swoja krawiecka pracownie na nasza sypialnie, to ja w kuchni musze szyc. To ja nie moge.
?ONA: Pocaluj wszakz. Ale nie... czekaj Izaaku. Ja musze ci cos wyznac... Ja jestem zbytnio uczciwa, azbym nie wyznala tobie... Mezusiu sluchaj...
MA?: Gdzie ja sie w kuchni podzieje? Dlaczego? Jak sie juz zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to dlaczego ja mam w kuchni?
?ONA: Izaaku, nie ran moje serce z ta chronologia. Ja ci cos chce wszak oswiadczyc - ja bylam niegdys uwiedziona... ale to bylo wbrew, nawet w obie brwi mojej woli... to byl brutalny gwalt, Izaaku. Lecz ty mi wybaczysz wszak.
MA?: Dlaczego nie? Wybaczyc moge, ale to nie jest przyjemne. Dorcia, kto to byl?
?ONA: Nie wiem, .Izaaku. Tatunio go szuka. Trzech juz ma. Wybacz.
MA?: Ich to tatunio szuka. A jak mnie mial dac piecset zlotych zaliczki, to mnie oszukal. No, ale przeciez te dwa tysiace zlotych to da: Obiecal. To kupie pare sztuk towaru i Cukiersteina splace...
?ONA: Nie martw sie, nie trap, moj jedyny ty. Zaczniemy nowe piekne zycie... Czy lubisz dzieci, Izaaku?
MA?: Dlaczego nie? Bez dzieci smutno. Dzieci sie smieja, to jest wesolo.
?ONA: Wiec posluchaj zoneczki, kochanie. Dzieci przyjada. Teraz, kiedy juz mamy gniazdko, bedziemy z dziecmi razem... Napisze...
MA?: Ktore dzieci, Dorciu?
?ONA: Wybaczyles mi juz przeciez, z nie jestem wszak panienka. Wypij kielich goryczy do dna u cioci sa moje dzieci, trzy dziewczynki, Izaaku, i chlopczyk jeden.
MA?: Dlaczego nie? Niech przyjada. Ale to nie jest dobrze. To jest nawet bardzo niedobrze. Tutaj beda te dzieci? A kto ich da jesc?
?ONA: Jezli na nas dwojga starczy, Izaaku, to i dla szesciorga sie znajdzie kasek...
MA?: Moz sie znajdzie, moz nie. Skad ja wiem? Ale to bardzo nieprzyjemne, z ja w kuchni, a cztery dzieci przyjda. Jak ja juz sie zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to jeszcze na jej cudze dzieci harowac? Ale: trudno, Dorcia. Co robic?
?ONA: A teraz wszystko twoje. Caluj, piesc. Wez mnie, Izaaku.
MA?: Dlaczego nie? Moge wziac. Jak tatunio da te dwa tysiace i zaplace Cukiersteina, i towar kupie, to bedzie lzj. Dzieci tez cos potrzebuja. A kiedy tatunio da, Dorcia?
?ONA: Nie mow o tym - ja jestem cala twoja ja tak plone - a ty o jakichs pieniadzach. Ty w ogole przestan o tym myslec. Ty nie znasz tatunia. Obiecal, ale nie da. Nie licz na to, Izaaku. Noc jest nasza. Chodz.
MA?: (oslupialy po pauzie) Nie da? Dlaczego nie da? Zakochalem sie w panienke 41 lat... i na Solnej nie bedzie mieszkania... i ja musze w kuchni... i cztery dzieci przyjada... i jeszcze dwa tysiace tyz nie da? I nie zaplace Cukiersteina? I towaru nie kupie? To co ja mam robic, Dorcia? (placze)
?ONA: Tutaj masz isc, Izaaku... calowac... tulic, objac... zaczniemy nowe, piekne zycie... Pojdz.
MA?: (zdejmuje smoking, polkoszulek, zostaje w kapeluszu, rozbiera sie w dalszym ciagu i mowi przez lzy) Dlaczego nie? Juz ide. Tylko pamietaj obudz mnie przed siodma... musze spodnie z przeciwka wyprasowac i o osmej byc u Szpilcwajga.
Nikt na świecie nie ma takich spodni jak ja całe fioletowe szerokie l |
NajPierW Ty.. dłuGo.. dłuGo niC! =* Po Tobie nie ma niC ;** -<3-&g IseeYouInMydreamsIseeYourFace,ItsHautingMeIGuessINeedYouBaby Ja nie myślę, bo mam dres! No i jestem wciąż THE BEST! W sercu mam mezalians W rękach widnokręgi We łbie pożar morza kocham kocham cie na zawsze i tak nazawsze pozostanie Je m' éperdument amoureux de qn.... :))) ==> vachement conte W wyborze drogi, która prowadzi do upadku, żyję dniem dzisiejszym Jak nazywa się po chińsku gabinet dyrektora?Jama Hama,a dyrektor Sam BądźBliskoMnie,GdyCięPotrzebuję,BądźBlisko,JeśliTweSerceCośCzuje :) WhO rEaLLy CaReS cUz It'S yOuR LiFe..YoU nEvEr KnOw, It CoUlD bE Kłamstwo zabija przyjażń, prawda zabija miłość... []=[] [] []D - []=[] [()] []D <== NoN StOp Yesterday is a history, tomorrow is a mistery, today is a gift / Dzień zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście Na byle gównie mucha nie siada jebie ci z marchewki jak mundkowi z kartofli Miłość niczego nie tłumaczy, choć wiele załatwia.... ciEbiE brak W SercU pUsTKE Mam Tak BardZO ByM ChciałByć PRzY ToBie Kiedy Cię poznałam rozpoczął się najpiękniejszy rozdział w moim życiu Ich habe Kein Lust |