Dawno dawno temu zszedl Pan Bog na spacer po pustyni i trafil do jakiegos miasta. Podszedl do mieszkancow i zaproponowal
- Mam dla was przykazanie
- A jakie?
- Nie zabijaj.
- No cos ty! My Hetyci zyjemy z wojen. Potrafimy tylko wytapiac zlazo i walczyc. Bez zabijania nasz narod zginie.
Poszedl Bog dalej i trafil do nastepnego miasta.
- Mam dla was przykazanie - rzekl do mieszkancow
- A jakie?
- Nie cudzoloz.
- To chyba jakies zarty. W naszej swiatyni sa najlepsze ladacznice. Wszystkie nacje przyjezdzaja do nas sie zabawic. Bez cudzolostwa pomrzemy w nedzy.
W trzecim miescie Bog sprobowal jeszcze inaczej
- Mam dla was przykazanie - nie kradnij.
- To jak mamy zyc - nie da sie handlowac z Syryjczykami nie kradnac.
Nieco przybity Pan Bog wrocil na pustynie. Jacys barbarzyncy pasli tam swoje stada. Zrezygnowany Bog spytal
- Chcecie miec jakies przykazania?
- A za wiele???
- Za darmo.
- A to bysmy z dziesiec wzieli.
silnik w promie
Dziwka po nocy z Bilem Gatesem:
- A to teraz juz wiem, czemu MICROSOFT!
->CiAłO wŁoŻoNe W cIaŁo BeDzIe SiEdZiAłO iLe BeDzIe ChCiAłO<