|
|
Dzielko Tuwima:
NOC PO?LUBNA
Osoby: Maz i ?ona
(Maz i ?ona. Skromna, ale odswietnie sprzatnieta sypialnia w malym mieszkaniu drobnomieszczanskim. Przez chwile pusta, potem wchodzi ?ona w welonie, bialej sukni, za nia zawstydzony Maz).
?ONA: I oto nasze gniazdko, drogi Izaaku. Daj Boz, zbysmy byli w nim szczesliwi.
MA?: Dlaczego nie? Daj Boz. (siada w kapeluszu przy stole, patrzy nieruchomo w jeden punkt)
?ONA: Co cos tak jestem smutny, Izaaku?
MA?: Smutny? Nie. Dlaczego smutny? Troche zmeczony, troche pilem.
?ONA: Ale ty nie bedziesz pic, prawda, Izaaku? No, obiecaj zonce?
MA?: Moge nie pic. Dlaczego nie? Prosze cie
usiadaj.
?ONA: I tak bedziemy siedziec?
MA?: Mozna siedziec, mozna pochodzic. Wszystko jedno.
?ONA: Oczutki moje. Nosek kochany. Kochasz swoja Dorcie?
MA?: (usmiecha sie zawstydzony) Co za pytanie. Naturalnie. Dlaczego nie?
?ONA: Wiesz co? Ja tak mysle, z my sobie urzadzimy piekne zycie. Wiadomo ci wszak, iz na inteligencji mnie nie zbywa, wiec ja chcialam i ciebie wciagnac w wyzsze zainteresowania.
MA?: Dlaczego nie? Jak bede mial czas... Jutro nie moge. Musze skonczyc frak dla Szmulsona... tu z przeciwka, spodnie prasowac...
?ONA: Mily dzieciaku. Lubie cie za te prostote... Pocaluj swoja pania. Mocniej. Jeszcze mocniej. I juz odchodzisz?
MA?: Ja nie odchodze. Ja tu mieszkam.
?ONA: Ale przytul. To przeciez nasza noc poslubna. Gody.
MA? : (chce wstac) Sodowa, czy zwyczajna?
?ONA: Nie. Nie wody. Gody weselne, mowie.
MA?: A u Szpilcwajga to musze byc o osmej rano mierzyc...
?ONA: Niedobrys Izaaku. Moglbys wszak o tym dzis nie myslec.
MA?: Dlaczego nie? To o czym ja mam myslec? Krawiec jestem, to moj fach, a Szpilcwajg klient.
?ONA: Wiesz, czytalam ongis pewne dzielo "Milosc w naturze". Tam wlasnie opowiedziano jaka to potega. Opowiedziano i o zblizniu cial... o misterium powiedziano.
MA?: Czy ja moge sie zblizyc do misterium? Ja musze szyc, zby zyc. To jak twoj tatunio ma dac dwa tysiace zlotych, to bede mogl kupic pare sztuk towaru i splacic Cukiersteina dlug. Co ja wiecej wiem? .
?ONA: Nie wiesz, co kochac znaczy?
MA?: Dlaczego, nie wiem? Wiem. Ja bardzo lubie kochac.
?ONA: No to chodz. Chodz. Wez mnie wszak raz w swoje ramiona.
MA?: I to jeszcze tatunio powiedzial, z da mieszkanie na Solnej to pracownie mozna wieksza zrobic. To wzialbym dwa czeladniki... dlaczego nie? Zaraz obstalunki wiecej, i wszystko.
?ONA: Przestan, Izaaku. Tutaj mnie kochaj, tutaj w naszym gniazdku. Ty tatuniowi nie wierz. Ty nie znasz tatunia. ?adnego mieszkania na Solnej nie bedzie. Chodz, pocaluj mnie w usta, jedyny.
MA?: Nie moz byc, zby nie bylo na Solnej. Tatunio obiecal. A jak ja oddawalem swoja krawiecka pracownie na nasza sypialnie, to ja w kuchni musze szyc. To ja nie moge.
?ONA: Pocaluj wszakz. Ale nie... czekaj Izaaku. Ja musze ci cos wyznac... Ja jestem zbytnio uczciwa, azbym nie wyznala tobie... Mezusiu sluchaj...
MA?: Gdzie ja sie w kuchni podzieje? Dlaczego? Jak sie juz zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to dlaczego ja mam w kuchni?
?ONA: Izaaku, nie ran moje serce z ta chronologia. Ja ci cos chce wszak oswiadczyc - ja bylam niegdys uwiedziona... ale to bylo wbrew, nawet w obie brwi mojej woli... to byl brutalny gwalt, Izaaku. Lecz ty mi wybaczysz wszak.
MA?: Dlaczego nie? Wybaczyc moge, ale to nie jest przyjemne. Dorcia, kto to byl?
?ONA: Nie wiem, .Izaaku. Tatunio go szuka. Trzech juz ma. Wybacz.
MA?: Ich to tatunio szuka. A jak mnie mial dac piecset zlotych zaliczki, to mnie oszukal. No, ale przeciez te dwa tysiace zlotych to da: Obiecal. To kupie pare sztuk towaru i Cukiersteina splace...
?ONA: Nie martw sie, nie trap, moj jedyny ty. Zaczniemy nowe piekne zycie... Czy lubisz dzieci, Izaaku?
MA?: Dlaczego nie? Bez dzieci smutno. Dzieci sie smieja, to jest wesolo.
?ONA: Wiec posluchaj zoneczki, kochanie. Dzieci przyjada. Teraz, kiedy juz mamy gniazdko, bedziemy z dziecmi razem... Napisze...
MA?: Ktore dzieci, Dorciu?
?ONA: Wybaczyles mi juz przeciez, z nie jestem wszak panienka. Wypij kielich goryczy do dna u cioci sa moje dzieci, trzy dziewczynki, Izaaku, i chlopczyk jeden.
MA?: Dlaczego nie? Niech przyjada. Ale to nie jest dobrze. To jest nawet bardzo niedobrze. Tutaj beda te dzieci? A kto ich da jesc?
?ONA: Jezli na nas dwojga starczy, Izaaku, to i dla szesciorga sie znajdzie kasek...
MA?: Moz sie znajdzie, moz nie. Skad ja wiem? Ale to bardzo nieprzyjemne, z ja w kuchni, a cztery dzieci przyjda. Jak ja juz sie zakochalem w panienke, co ma 41 lat, to jeszcze na jej cudze dzieci harowac? Ale: trudno, Dorcia. Co robic?
?ONA: A teraz wszystko twoje. Caluj, piesc. Wez mnie, Izaaku.
MA?: Dlaczego nie? Moge wziac. Jak tatunio da te dwa tysiace i zaplace Cukiersteina, i towar kupie, to bedzie lzj. Dzieci tez cos potrzebuja. A kiedy tatunio da, Dorcia?
?ONA: Nie mow o tym - ja jestem cala twoja ja tak plone - a ty o jakichs pieniadzach. Ty w ogole przestan o tym myslec. Ty nie znasz tatunia. Obiecal, ale nie da. Nie licz na to, Izaaku. Noc jest nasza. Chodz.
MA?: (oslupialy po pauzie) Nie da? Dlaczego nie da? Zakochalem sie w panienke 41 lat... i na Solnej nie bedzie mieszkania... i ja musze w kuchni... i cztery dzieci przyjada... i jeszcze dwa tysiace tyz nie da? I nie zaplace Cukiersteina? I towaru nie kupie? To co ja mam robic, Dorcia? (placze)
?ONA: Tutaj masz isc, Izaaku... calowac... tulic, objac... zaczniemy nowe, piekne zycie... Pojdz.
MA?: (zdejmuje smoking, polkoszulek, zostaje w kapeluszu, rozbiera sie w dalszym ciagu i mowi przez lzy) Dlaczego nie? Juz ide. Tylko pamietaj obudz mnie przed siodma... musze spodnie z przeciwka wyprasowac i o osmej byc u Szpilcwajga.
Tylko twardziele pierdza przy laniu.
Ciemna noc, amerykanski bombowiec leci na akcje. Cel: zrzucic spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczyl krag, zapala sie czerwona lampka, nastepnie zielona, grupa komandosow wyskoczyla nad celem. Z wyjatkiem jednego...
Dowodca: Skacz...
Tchorzliwy komandos: Nnnie...
Dowodca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo sie bbboje...
Dowodca: Skacz, bo pojde po pilota!!!
Komandos: Ttto idz...
Po chwili dowodca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d..ie.
Skacz - mowi pilot - bo cie wyrzucimy sila...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo sie bbboje...
W ciemnosci slychac kotlowanine, w koncu udaje im sie wypchnac go z samolotu.
Zdyszani siedza w ciemnym wnetrzu:
- Silny byl - mowi dowodca.
- Nnno, chhhyba ccos tttrenowal...
To Co Bylo Juz Nie Wroci Wiec Nie Warto Sie Tym Smucic =( |
Na głebokości mej samotności w łodzi podwodnej umieram sam...Wystrzelc ... to uczucie wemnie płonie...na zawze w moim sercu TYLKO TY KOCHANIE Nawet patrząc śmierci w oczy dobrze jest pomyśleć ze miało sie przyjac Łatwiej zakochać sie , nie kochając, niż odkochać, kiedy się kocha... "I see the sun begin to rise and I`m blinded too...." / Widz The very worst part of you is me. Tylko ten, kto kocha, widzi, co jest prawdziwe w człowieku. 404 błąd wyświetlania opisu!!! Skontaktuj się z właścicielem gg / SmS Zmeczylem sie trawieniem ;] <---zoladek Boże nie wiem czego szukam, pomóż mi to znaleźć !!:(( Włóczę się jak p Mężczyzna, który nie ma zaplecza w postaci kochającej kobiety, jest ma Windows to syf którego nie da sie zmyc :( pierwszym warunkiem nieśmiertelności jest śmierć tesknie mysle i pamietam o tobie a ty czy jestem jeszcze w twym sercu? PoSzŁaByM Do NiEbA Ze WzGLęDu Na kLiMaT aLe w PiEklE TyLe zNaJoMyCh : Nie oszukuj mnie...powiedz mi jeśli sprawiam Ci ból... lepszy prezent w garści niż mikołaj na dachu Miłość jest jak motyl, piękna choc odlatuje!!!!! "We are the ones, who are living under the guns..." - The Of "kocham świat bo dał mi Ciebie kocham Ciebie bo dałeś mi siebie |